ZASŁYSZANE HISTORIE / Chata pod reglami

ZASŁYSZANE HISTORIE / Chata pod reglami

Tamtego lata jechałem samochodem do znajomych, którzy mieli dom w górach. Kiedy przejeżdżałem przez jedną z wiosek, moją uwagę przyciągnęła chałupa, która stała na jej skraju. Wyglądała na opuszczoną. Rozciągał się stamtąd zapierający dech w piersiach widok na tatrzańską dolinę. A że dodatkowo zachciało mi się sikać, zatrzymałem się więc obok walącego się płotu. Kiedy po kilku minutach wyszedłem na zewnątrz, zobaczyłem starą góralkę, która siedziała na ławce pod ścianą.– Zgubiliśta sie, cy jak? – Spytała.Zamiast odpowiedzieć, wskazałem na napis na ścianie: „Na przedanie”.– A to pani dom? – Odgoniłem dłonią brzęczącą osę.– Może i mój, a może nie.Zaciekawiła mnie tajemniczość gaździny. Wydało mi się, że nad jej zgarbionymi plecami uniosła się smuga dymu. Przywidzenie. Nigdzie mi się nie spieszyło, więc przysiadłem na sąsiednim dużym kamieniu.– A jakby był wasz, to go sprzedacie?– A po co wam kłopot? – Zerknęła na mnie wodnistymi oczami. – Teraz chałupa wiaterkiem przewiana, ale nocą spalenizną czuć. Psie krwie posadzili dylaki na pogorzelisku i myśleli, że zara znajdzie się kupiec.– To tu się paliło?– Pan Bóg chałpę naznaczył i piorunem prasnął. Widać miał swój zamysł, co by synowską miłość wypróbować. Bo matka z synem tu mieszkała. Ale przyseł dzionek dorosłości i Jasiek wzion se żonkę. I od tej pory cały czas nad nią cmokał i tańcował, a przeca jałówki, póki nie dadzą przychówku, nie ma co tak zawczasu obłaskawiać.– Co to ma wspólnego z piorunem?– Ano, za błyskawicą nastał ogień wielgaśny. W tem czasie stara z młodą w chacie gaździła, a chłop poszedł po sąsiedzku namawiać się, kiedy owce w kierdele zaganiać bedą. Ogień buchnął, jakby wcześniej beczkę bimbru rozlał po chacie. Stara i młoda krzyk podniosły. Na widok ognia ludzie się zbiegli z wiadrami. Ale co tu gasić, jak jeden war ognia stanął na dachu. Chwila, moment i wszystko miało zapaść się do izb. Jasiek chlusnął na się wodę z wiadra i skoczył w ogień, gdzie stara z młodą krzycały o ratunek. Ale on tylko jedną mógł zabrać, bo Bóg, na wstrzymanie gorejącej zapaści, dał ino casu ziebełko. Juhas wyniesł młódkę w ramionach, no i zara za nim dach prasnął i było po sprawie. Matka się spaliła. – Stara góralka podniosła na mnie oczy, niemal zahipnotyzowała mnie wodnistym spojrzeniem. – A wy byśta kogo wyciągli?Kiedy jechałem samochodem w stronę wioski, cały czas w głowie siedziało mi pytanie gaździny: „A wy byśta kogo wyciągli?” Ponieważ robiło się późno wynająłem kwaterę.– I co jej rzekliście? – Baca, u którego znalazłem nocleg, pospiesznie się przeżegnał. – Widocznie zauważył moje zdziwienie, gdyż szybko dodał zniżając głos. – Dziś rocznica pożaru. U nas wszyscy wiedzą, co by w ten cas w nawiedzone miejsce nie chodzić. Spadkobierce na pogorzelisku dom zbudowali i chcieli go przedać, ale nie dało się w nim nocki w spokojności przeczekać. Ci, co tam spali, prawili, że dymem w oczy gryzło i ogień co raz to na ścianach tańcował. No i stara Grażka w ten czas po obejściu chodziła, ta, którą syn zostawił na zatracenie. Podobno jak złą odpowiedź rzeknie się na jej pytanie, toś umarł człeku i już cię ludzie żywego nie obaczą. Czasami tak se myślę, czy ona tam – zerknął w sufit – już wie, że jak inni wioskowi pochopnie jej synka przeklęła.– Jak to?– Po tym pożarze niektórzy z miejscowych Jaśka wytykali paluchami, że matkę na śmierć ostawił. Nikt nie chciał słuchać usprawiedliwień. Ludzie spluwali na widok młodego i odwracali wzrok w inszą stronę. No i Jasiek, z tej niesprawiedliwości, wziął się i we studni utopił, a wdowa wyniosła się do rodziców w dolinę.– Dlaczego niesprawiedliwości?– Osiem miesięcy później żonka urodziła pogrobowca. Wtedy do ludzi doszło, że Jaśkowi nie chodziło jeno o młódki miłowanie, ale i nienarodzonego chronienie. Ale, ale… Nie rzekliście, jaką odpowiedź Grażce daliśta. Dobrze będzie wiedzieć na przyszłość.

Paweł Szlaschetko

Więcej podobnych historii:

https://www.youtube.com/channel/UC6eZJwg7fBROHTz7C2bIWIA?

242
Źródło artykułu
Translate »