ZASŁYSZANE HISTORIE / Zadzwonię później

ZASŁYSZANE HISTORIE / Zadzwonię później

Kiedy wyszedłem z więzienia po dwuletniej odsiadce, zatrudniłem się w teatrze. Byłem stolarzem, a oni potrzebowali kogoś do robienia dekoracji. Wybór miejsca pracy nie był przypadkowy. Zamierzałem z kumplem okraść sejf, w którym przez jedną noc w miesiącu były przechowywane pieniądze na wypłaty.Przez pół roku grałem rolę uczciwego człowieka. Byłem w tym tak dobry, że mógłbym dostać Oskara. W końcu ustaliliśmy z kumplem termin włamania. I nagle okazało się, że teatr będzie obchodził trzydziestą rocznicę swojego powstania huczniej niż to zamierzano. Wszyscy szykowali się do wielkiej fety i kradzież trzeba było przełożyć.W dniu jubileuszu zjechała się prasa, radio i telewizja. Wieczorem w teatrze wydano wielki bankiet. Do północy zjadłem i wypiłem co swoje. Na koniec zwędziłem ze stołu butelkę wina i wymknąłem się na widownię. Zasiadłem na środku sali, ukryty w mroku. Nie zdążyłem otworzyć butelki, gdyż zmorzył mnie sen.Kiedy się przebudziłem, na scenie rozgrywała się sztuka. Ktoś się skradał i mocował z zamkiem drzwi. Rozejrzałem się. Na widowni byłem sam, nie licząc kobiety siedzącej obok. W półmroku nie mogłem dostrzec, czy jest stara czy młoda, ładna czy brzydka. Zamierzałem wstać i po cichu się wymknąć.– Na twoim miejscu bym tego nie robiła – nieznajoma miała spokojny, ciepły głos.– Kim pani jest?– Lepiej skup się na sztuce. Jest o tobie.Zaskoczony, spojrzałem na scenę. Zobaczyłem mężczyznę, który po otworzeniu wytrychem zamka w drzwiach dostał się do pokoju, gdzie znajdował się sejf. Kiedy łamał szyfr, zjawił się strażnik. Doszło do bójki i ochroniarz zginął.Nie rozumiejąc, co się dzieje, odwróciłem się do kobiety, ale siedzenie obok było puste. Na podłodze dostrzegłem biały kartonik wizytówki. Przeczytałem wydrukowane na nim imię i nazwisko.– To jedna z wielkich artystek naszej sceny – powiedział stary inspicjent, któremu później pokazałem znalezisko. – Zanim Kamila stała się znana i podziwiana, trochę w życiu przeszła. Trzydzieści lat temu zaszła w ciążę. Ale ona chciała być artystką, a nie niańczyć dziecko. Oddała chłopca do sierocińca. Myślę, że przyszedł czas, że bardzo tego żałowała. Zmarła przed rokiem. To imię i nazwisko to pseudonim artystyczny. W rzeczywistości nazywała się…Po plecach przebiegł mi dreszcz. Usłyszałem personalia kobiety, która przed trzydziestu laty oddała mnie do sierocińca. Ponieważ na wizytówce był numer telefonu, wystukałem go na komórce. Usłyszałem znany mi już głos tamtej kobiety:– Jestem w miejscu, gdzie niegrzecznie jest rozmawiać przez telefon. Oddzwonię później.Nie chciałem uwierzyć, że coś takiego mnie spotkało. Byłem przekonany, że wina leży w nadmiarze wypitego alkoholu. Następnego dnia rano ponownie zadzwoniłem. W słuchawce głos automatu poinformował mnie, że nie ma takiego numeru.Tamta noc całkowicie odmieniła moje dalsze losy. Po raz pierwszy w życiu poczułem, że choć mama oddała mnie w obce ręce, zawsze byłem dla niej kimś bardzo ważnym.

Paweł Szlachetko

Więcej podobnych historii:

https://www.youtube.com/channel/UC6eZJwg7fBROHTz7C2bIWIA?

56
Źródło artykułu
Gry na Ceneo
Translate »