Gadzia estetyka kosmosu

Gadzia estetyka kosmosu

Studiuję informatykę stosowaną, ona jest nieco inna niż teoretyczna, bo są to też przedmioty fizyczne i elektroniczne, i nieco głębsze wejście w szczegóły oprogramowania, za to mniej matematyki i algorytmiki. Te przedmioty i fizyczne są dla mnie inspirujące, i nowe i rozwijające, ponieważ do tej pory miałem tylko podejścia amatorskie, jakkolwiek w liceum lubiałem fizykę i nawet byłem raz na olimpiadzie. Na poprzednich studiach prowadzący zajmujący się brokerem innowacji, zaproponował mi i zrobiłem, eksperyment sprawdzający, czy zahamowanie wirującego ciała będącego elementem większego ciała sztywnego i nieruchomego spowoduje obrót tego ciała sztywnego. Okazuje się że tak, i to mi się kojarzyło z UFO i Łągiewką, takim wyklęty wynalazcą, któremu Izrael wykradł wynalazki. Takie napędy inercyjne są stosowane w satelitach bodajże. A ja ogólnie lubię bawić się w stawianie hipotez fizycznych. Cieszy mnie myśl że kiedyś się dowiem czy były trafne. Mam ich już co najmniej kilka. A dzisiaj pod wpływem rozmów z prowadzącymi na moich studiach, przyszła mi na myśl kolejna. No bo ja w swojej powieści, zadaję sobie ustami bohatera jej, pytanie o to jak działają fale radiowe. I on tam dochodzi do wniosku że ludzie tego jeszcze nie wiedzą. I okazuje się że to jest stan faktyczny. Dzisiaj mnie nawet prowadzący zapraszał na fizykę, w reakcji na moje pytania. Zaczęła mi się ta kwestia od omawiania eksperymentu symulacji naładowanego kondensatora z odłączonymi zaciskami, między okładki którego wsuwa się dielektryk, i on wtedy zmienia pojemność czy też tam ładunek. Zastanowił mnie mechanizm tego zjawiska. Zastanawiałem się jak to jest z magnetyzmem. Czemu jest magnetyzm? Czemu magnes tak działa? Sądziłem że coś dzieje się z elektronami. No i faktycznie, można sobie wyobrażać powłokę elektronową jak bańkę mydlaną wokół jądra. Gdy nie ma pola ona jest kulą, a gdy jest pole to ona się odkształca. Ta warstwa bańki mydlanej reprezentująca analogicznie elektron. Elektron istniejący z prawdopodobieństwem jakimś w jakimś miejscu. Cząstki to wystarcza jak się obracają, żeby było pole magnetyczne, gdy mają strony magnetyczne, na przykład woda tak ma. Czyli skoro się już dowiedziałem, czego jeszcze nie wiemy, to chcąc intuicyjnie uchwycić co tam ewentualnie może być, przyszedł mi na myśl taki tekst, który początkowo po prostu zwyczajnie powiedziałem jakby do podcastu. Ale potem sobie go przedyktowałem na google.

Teraz dalej te dykteryjki o fizyce. To mi tak przyszło na myśl że skoro nie wiemy, to może to jest tak że promieniuje, wypromieniowuje z siebie cały czas elektron, fotony, kiedy się rusza i tak samo grawitony się wypromieniowują z cząstki, i może to jest tak albo że cztery różne rodzaje cząstek się wypromieniowują. Od ciała cięższego do lżejszego jest wiatr grawitonów. Grawitony ostatnio potwierdzili że są, jakimś eksperymentem. I kwantowy internet firmy robią. A może to jest tak że z każdego takiego punktu materialnego wypromieniowuje się cały czas, wylatują jakieś nośniki, jakieś ‘eterony’, jak też można określić. I one, mogą przeróżne kształty się z nich budują, te cząstki oddziaływujące. Pakiet ‘eteronów’ jakiś może być, i każda cząstka jest, ponieważ jest zakrzepniętą zakrzepniętym wirem nieskończoności. Czyli ten wir tu jest głębiej, to znaczy ten wir wokół jądra też, ale ponieważ jest zakrzepniętym wirem nieskończonej energii, to jest cały czas też nieskończonym źródłem. Przez to. Ma nieskończoność w sobie. Takie zero point. Że ona cały czas może emitować, i już jeden elektron będzie źródłem nieskończonej energii, tylko że o małym natężeniu. Może to tak być. Że jakby się dobrać do tych ‘eteronów’ hipotetycznych, hipotetycznej cząstki leżącej jednej, że promieniowanie tylko jedno, i to może przybrać kształt grawitonów fotonów, yyy…, ‘poweronów’ i ‘weakonów’. ‘Weakon’ i ‘poweron’, te oddziaływania słabe i silne. I to wszystko to są formy przejawiania się ‘eteronu’. I jakby, i tam oprócz tego są te wszystkie gluony kwarki miony, i tak dalej różne takie w głąb, ale jest jakiś poziom, bo to jest tam bardzo wskalowane po prostu w zmniejszenie, i tam jest jakiś poziom po prostu minimalny ukryty dwóch cząstek prawdopodobnie tylko. Dwóch cząstek fundamentalnych ‘materon’ i ‘eteron’. I konglomeraty ‘materonów’ to są te różne takie subatomowe, tylko ludzie do nich nie doszli. I ‘eterony’ też są, przepływają przelatują, są wchłanianie, wychodzą poza, ale jest ich jakaś stała ilość, to można jakoś dwoma bitami sygnał cały podstawowy fundamentalny interpretować, modelować, ‘materon’ ‘eteron’, gdzieś niżej jeszcze niżej pod tymi elementarnymi. Można powiedzieć generalnie, ‘materon’ stoi ‘eteron’ lata. ??? Albo jest tylko jedna cząstka, bo jest tylko jedna. Tak jak w life. Jest jakaś reguła. U samego fundamentu. Komórki. Jeżeli chodzi o atomowość. Komórki. Bity. Tylko to jest w 3D. Muszę pomyśleć o life 3D. Jak zrobić regułę do life 3D żeby powstały podobne rzeczy. I po prostu te konglomeraty są takie w głębi, na jakimś poziomie. I z tych pakietów są cząstki subatomowe, ‘subelementarne’. Z nich się składają atomy protony elektrony. I to wszystko jest jedną regułą. Tylko ona jest bardzo nisko. Bardzo nisko, jest ogromna. To właściwie, to jest teoria kosmos jako komputer, kosmos jako automat komórkowy, jako komputer. Że jest binarność. Że na dnie jest binarność. Ale byłaby wtedy, byłby wtedy determinizm wtedy. Musi być automat komórkowy niedeterminizmem możliwy, z losowaniem, z pewną losowością. l właśnie że Bóg steruje poprzez z tą losowość. Że jest pewna losowość zawarta wewnątrz. Probabilistyczny automat komórkowy musi być. wtedy jest możliwość modyfikowania, dmuchania, dmuchania na to. I to są atomy, i dopiero to jest dmuchnięcie tchnienia życia, albo ducha, ale prawdopodobnie o to chodzi. Że życie polega na tym, że jest automat komórkowy probabilistyczny na dnie i on jest modyfikowany poprzez tchnienia Boga i innych duchów.

Cały ten artykuł podyktowałem przez google speech recognition. Drugi akapit początkowo nagrałem na smartfonie. Sądziłem że jak puszczę to co było nagrane na smartfonie, to mi się jakoś sensownie rozpozna. Ale okazuje się że jeszcze jednak nie. Ja trochę lepiej mówię, bez mlaśnięć, bez świstów, więc więcej słów mi wchodzi bez błędu, i mam wrażenie że mogę mówić nieco szybciej. Jednak to wciąż dalej trzeba korygować. I mówić takim z lekka baranim głosem. Wtedy sztuczna inteligencja rozumie. Dla mnie to są ważne spostrzeżenia, bo przymierzam się do dyktowania powieści już od kilku lat. Ktoś mi powiedział: dyktuj to będziesz miał gotowy tekst. Ale ja jeszcze wtedy nie mówiłem tak wyraźnie jak teraz. Rozćwiczyło mnie mówienie podcastów i nagrywanie filmów. Używam takiego programiku Voice Notepad, bo w nim można zdefiniować zastępowanie. Przecinki kropki i entery. Google speech recognition engine nie ma tego dla języka polskiego, tylko dla angielskiego. Mówię “przecinek” i apka zamienia mi to na “,” . Też dzisiaj zastanawiałem się jeszcze nad rozpoznawaniem mojego pisma odręcznego, ale się okazało, że jeszcze nie ma takiej technologii dobrej. Jakkolwiek myśl o tym aby pisać wyraźnie do rozpoznawania jest motywująca. Obrazek wprowadzający tego artykułu to kolaż podobnych plastycznie motywów, jakie obserwuję w kulturze. Estetyka pikseli gry 8-bitowej, cykli w life Convaya, mozaiki sumeryjskiej, rzeźb Majów, hinduskich świątyń, i skóry gada. A tu moja kolekcja automatów komórkowych: https://drive.google.com/drive/folders/1tNcSkyVAYBrUztbi4w2BSMiFQrWFOME_?usp=sharing

kosmos #informatyka #sztuka #gady #majowie #sumerowie #gry #automaty
320
Źródło artykułu
Translate »